Centrum Praw Kobiet monitoruje proces brutalnie zamordowanej 29-letniej Pauliny K.

29-letnia Paulina K. i jej 15-miesięczny syn Miłosz zostali zamordowani 12 maja 2017 r. Okoliczności ich śmierci są bardzo wstrząsające – kobiecie zabójca zadał 32 ciosy nożem, chłopczyk miał 9 ran od noża . Oskarżony o tę zbrodnię jest Maciej S., 35-letni informatyk, były partner zamordowanej i ojciec Miłosza. 26 lipca w Sądzie Okręgowym w Radomiu, zaczął się jego proces.

Na godzinę przed rozprawą odbyła się milcząca demonstracja zorganizowana przez siostrę zamordowanej kobiety. Wzięli w niej udział bliscy i znajomi Pauliny, oni nadal nie mogą się pogodzić z tą bolesną stratą. W proteście oraz w rozprawie wzięły udział przedstawicielki Centrum Praw Kobiet. Fundacja będzie monitorowała ten proces, jak wiele tego typu spraw.

Paulina K. i Maciej S. byli parą przez ok. 2 lata. Mieszkali razem w Warszawie. Siostra zamordowanej relacjonuje, że Paulina doświadczała ze strony partnera przede wszystkim przemocy psychicznej – ośmieszania, wyzywania, obwiniania, upokarzania. Po jednej z awantur, w wyniku której interweniowała policja, doszło także do przemocy fizycznej. Paulina wyprowadziła się z Warszawy do Radomia, do rodziców. Już wówczas była w ciąży, co było powodem kłótni z partnerem. Coraz bardziej bała się Macieja S. Groził, że nie dopuści do urodzenia dziecka.
Od tego czasu przez wiele miesięcy nie widywała się z nim, ale złożyła wniosek o ustalenie ojcostwa. Maciejowi S., który miał już nową partnerkę nie spodobało się to. Ani to, że siostra Pauliny powiadomiła jego partnerkę o całej sprawie.

Maciej S., zatrzymany przez radomską policję w dniu dokonania podwójnego zabójstwa zeznał, że przyjechał 12 maja 2017 r. do Radomia, żeby rozmówić się z Pauliną. Otworzyła mu drzwi z dzieckiem na ręku, ale kazała się wynosić. Jak wynika z zeznań złożonych w toku postępowania przygotowawczego, wyjął wtedy wielofunkcyjny zestaw z nożami i zaczął zadawać ciosy (32 razy ugodził Paulinę, 9 razy Miłosza
Kiedy było po wszystkim, wyszedł w zakrwawionych ubraniach, przeszedł na piechotę (ponad 6 km) na dworzec PKS, umył umazane krwią ręce w toalecie, dojechał do Warszawy, kupił w centrum nowe ubrania, przebrał się, pokrwawione rzeczy zapakował w reklamówkę i wrócił do rodzinnego domu pod Warszawą.
[Zdumiewające, że przez ten czas nikogo nie zaniepokoił widok uwalanego krwią mężczyzny.]
Pomimo ewidentnych dowodów i wcześniejszego przyznania się Maciej S. przed sądem zaprzeczył wszystkiemu, co wcześniej dwukrotnie zeznał. Przyjęta przez niego linia obrony – opierała się na twierdzeniu, że był zastraszany i zmuszony do takich zeznań. Z aresztu nęka także rodzinę zamordowanej partnerki licznymi oskarżeniami.
W tej sprawie warto zasygnalizować trzy rzeczy:
1. Do zbrodni doszło na 3 dni przed długo oczekiwaną rozprawą o ustalenie ojcostwa. Według badań ekspertów z wielu krajów, doświadczenia poszkodowanych, zbliżający się termin rozprawy jest istotnym czynnikiem zwiększającym ryzyko zabójstwa lub ciężkiego uszkodzenia ciała kobiety usiłującej dochodzić swoich praw. Ten czynnik jest często bagatelizowany przez otoczenie i organy ścigania.
2. Kobiety doświadczające przemocy ze strony partnerów, długo nie informują otoczenia o tym, co się dzieje. Ze wstydu, strachu, poczucia upokorzenia. Długotrwałego poniżanie powoduje u nich obniżone poczucie własnej wartości i sprawia, że czują się winne. Siostra zamordowanej Pauliny, dopiero po jej śmierci znalazła dowody, że ofiara doświadczała również przemocy fizycznej, ale nigdy się do tego nie przyznała.
3. Obojętność i brak reakcji ze strony otoczenia w tym świadków przemocy jest swoistym przyzwoleniem na tego typu zachowania i może prowadzić do takich tragedii jak w wypadku Pauliny K. i jej dziecka. Do zbrodni zabójstwa doszło w bloku- trudno sobie wyobrazić, że sąsiedzi nie słyszeli krzyków mordowanej Pauliny ani płaczu dziecka. Nikt nie interweniował, a niektórzy sąsiedzi, którzy prywatnie mówili o tym, że słyszeli krzyki, nie potwierdzili tego kiedy byli przepytywani przez policję.

Pamiętajmy, że zarówno naruszenie nietykalności cielesnej jak i przemoc psychiczna są przestępstwem. Brak reakcji ze strony otoczenia prowadzi do eskalacji przemocy i powoduje u sprawcy poczucie bezkarności i niejednokrotnie doprowadza do tragedii. Potrzebne są jednak również rozwiązania systemowe, które sprawią, że ofiary przemocy będą skuteczniej chronione, a instytucje powołane do przeciwdziałania przemocy będą miały m.in. narzędzia do szacowania ryzyka zagrożenia zabójstwem i ciężkim uszkodzeniem ciała.

Tekst:  Małgorzata Plawgo