Jak się wyrwać z toksycznych relacji

Im bardziej człowiek otworzy przed innymi drzwi do własnych przeżyć, tym więcej świeżego powietrza tam wpuści – mówiła Ewa Woydyłło, psycholożka, terapeutka uzależnień, na spotkaniu „ Jak się wyrwać z toksycznych związków”, zorganizowanym przez fundację Centrum Praw Kobiet w ramach Akademii Mocy Kobiet.

Osoby tkwiące w toksycznych związkach opartych na przemocy, zwykle bardzo późno sięgają po pomoc. Otoczenie, nawet najbliższe, nie ma pojęcia, co się dzieje i jak bardzo źle się dzieje.
– Długo zastanawiałam się, czy ja nie przesadzam, może to normalne, co mnie spotyka – mówiła jedna z uczestniczek spotkania.
Przemoc domowa ma to do siebie, że zazwyczaj narasta powoli. Zaczyna się od kontroli, przemocy psychicznej, ekonomicznej – na te przejawy rzadko kiedy kobieta reaguje. A gdy dochodzi do aktów agresji, osoba doświadczająca przemocy jest tak osłabiona psychicznie, jej poczucie własnej wartości jest tak zrujnowane, że wstydzi się przyznać komuś, jakie piekło robi jej partner. Do tego dochodzi brak poczucia bezpieczeństwa, a więc i lęk, że jakimkolwiek działaniem jeszcze bardziej rozjuszy sprawcę.
– Toksyczne relacje mają swój początek – podkreślała Ewa Woydyłło. – Nie trzeba czekać aż wszyscy będą zatruci. Trzeba interweniować szybko.  Trzeba rozmawiać z innymi osobami, konfrontować to, co nam się wydarza. Wtedy dostajemy informację zwrotną i dostajemy wsparcie.

Młoda kobieta, która ledwo uszła z życiem, gdy opresyjnemu partnerowi powiedziała w końcu „Nie”, podzieliła się swoim doświadczeniem:
– Im większej liczbie osób powiesz, i powiesz to na głos, tym więcej dostaniesz informacji zwrotnych. O tym, czym jest to, w czym tkwisz. Ależ sama ta akcja mówienia różnym osobom, bardzo dużo zmienia. Jeśli mówisz na głos i orientujesz się, że przesadzasz, to Okay!  Ale jeśli mówisz na głos i wtedy dociera do ciebie cały ten problem, to już nie masz wątpliwości: Trzeba uciekać.

Boisz się wracać do domu? To znak, że jesteś w toksycznym związku

Ewa Woydyłło zaznaczała, że nie każdy rodzaj toksycznego związku oznacza agresję:

– Misiu przychodzi potulnie do domu, tylko, że pojutrze. Przemoc, owszem, jest toksyczna. Ale też nadużycia dotyczące lojalności, zdrada, kłamstwo, skąpstwo, zawiść. Powodują utratę zaufania, rujnują poczucie bezpieczeństwa. I sprawiają, że związek staje się toksyczny.

– Po czym poznać, że jesteś w toksycznym związku? – pytała i dała prostą odpowiedź: –  Boisz się wracać do domu, bo nie wiesz, co się zdarzy, kogo tam zastaniesz.

– Co jest wielką wartością i umiejętnością? Podejmowanie działania, gdy zauważę, że jakaś relacja staje się dla mnie niekomfortowa.
Dr Woydyłło zwracała uwagę, że związek toksyczny, to nie zawsze mąż-żona, czy związek między partnerami. To może być związek matka-córka, relacja między przyjaciółkami, sąsiadkami, relacje w pracy. Cechuje je to, że pojawiają się w nich różnego rodzaju nadużycia.

Bywa, że  ofiara zamienia się w kata

W relacjach toksycznych role nie są rozpisane raz na zawsze, podkreślała psycholożka:

– Z przemocą jest jak z chorobą zakaźną,  Kulimy się, gdy jej doświadczamy, ale w duchu powstaje myśl, jak się zemścić. Gdy ofiara znajdzie okazję, by odwet urzeczywistnić, zamienia się w kata, a kat staje się ofiarą. To najgorszy rodzaj współżycia. Może trwać latami.
– Osoby, które doznają przemocy, bólu, czują, że są w związku zatrutym, muszą nauczyć się bronić, muszą zmienić swoje zachowanie, by unikać tej przemocy. Jeśli uczymy się lawirować między przemocą jak po potłuczonym szkle, osoba krzywdząca nie widzi sensu zmiany swojego zachowania. Gdy chcemy utrzymać związek, to się nie uda bez zmiany, która będzie wprowadzona po obu stronach.
Co zrobić by uniknąć życia w trującym związku?
– Kiedy wchodzimy w jakąś relację, nie jesteśmy dopasowani jak dwie połówki – wyjaśniała dr Woydyłło. – Chodzi o to, by umieć zareagować, gdy wydarza się coś złego. Gdy po raz pierwszy czuję ból, cierpię, trzeba zrobić krok, by tej osobie, która sprawia przykrość, dać o tym znać. Ułatwić jej, żeby tego nie robiła. A gdy dochodzi do twardej przemocy na którą nie ma wpływu, trzeba wiać.

Sześć miesięcy bombardował mnie miłością, a później…

Młoda kobieta, która kilka lat wcześniej, jeszcze jako nastolatka, padła ofiarą wyjątkowo agresywnego chłopaka, opowiedziała poruszającą historię swojego niedługiego związku:

– Sześć miesięcy bombardował mnie miłością. Łatwo wtedy nie dostrzec sygnałów ostrzegawczych. Gdy w końcu zerwałam, bo zaczął grozić nie tylko mnie, ale i mojej siostrze, 36 godzin później wylądowałam na OIOM-ie. Ktoś znalazł mnie nieprzytomną na ulicy, z rozpłataną czaszką. Nikt nas na takie sytuacje nie przygotowuje. Dziś wiem, że jeśli ja mówię „Nie”, a ktoś mi czymś zaczyna grozić, to trzeba uciekać. Bo później wystarczy chwila, by doszło do nieszczęścia.

– Trzeba mieć oczy otwarte. Im szybciej się zorientujesz, tym lepiej – skonkludowała Ewa Woydyłło. – Jeśli ktoś głośno krzyczy i wybucha, to dzieli go mały krok od agresji fizycznej. Trzeba zawczasu szukać wsparcia.

Szybko z interwencją. Trzeba podwyższać dno

– Każda sytuacja, w której doznaję cierpienia, przykrości, wymaga interwencji.

Jeśli ktoś, kto postępuje źle, sam podejmuje decyzję, by się zmienić, to jest najlepsze rozwiązanie – mówiła Ewa Woydyłło. – Bo chodzi o to, by to się komuś z jakiegoś powodu opłacało.

– Ale zwykle potrzebny jest autorytet, trzecia osoba. W każdej sytuacji wymagającej interwencji, skuteczność jest większa, gdy wkraczają osoby z zewnątrz, najlepiej reprezentujące instytucję – dr Woydyłło zachęcała do możliwie wczesnej interwencji:

– Interwencja, to upublicznienie problemu. Trzeba podwyższać dno. Działać, podejmować interwencję, gdy coś można zrobić.  Szukać sojuszników przed czasem, gdy nie doszło do ostateczności, gdy mamy jeszcze jakieś wyjście.

Twoja pomyłka, to część twojej drogi. Miłość chce widzieć dobro

– Największy jest żal do siebie, że tkwiłam w tym latami – wyznała uczestniczka spotkania, która przeżyła wiele koszmarnych lat z przemocowym partnerem nadużywającym alkoholu.
– Nie można mieć do siebie żalu, że nie przewidziałam, co się stanie, nawet jeśli to trwa latami. Nawet jeśli związek jest oparty na miłości, a nawet tym bardziej. Miłość chce widzieć samo dobro – odpowiedziała jej Ewa Woydyłło.

– Nie można oczekiwać od siebie rzeczy niemożliwych. Jeśli popełniłam pomyłkę, to jest część mojej drogi, ale nie powód, żeby się obwiniać – dodała. – Zakładasz, że sobie poradzisz, a potem nie wychodzi, nie dajesz rady. Jeśli się orientujesz, że popełniłaś błąd, to co możesz zrobić? Albo tkwić w tej relacji i zastanawiać się, co robić. Albo wyjść z tej relacji i zastanawiać się, co robić. Ty wybierasz.

Przemoc ekonomiczna nie jest subtelna

Gdy padło pytanie o „o bardziej subtelną formy przemocy – przemoc ekonomiczną” sala gruchnęła śmiechem. Kobiety doświadczające przemocy domowej doskonale wiedzą, że z subtelnością nie ma to nic wspólnego. Najpierw mąż czy partner zachęcają, by zajęły się dzieckiem, domem, wręcz domaga się, by nie pracowała, w rzekomej trosce o życie rodzinne.
W rezultacie uzależniają finansowo kobietę od siebie, by łatwiej ją kontrolować, a czasem wręcz osaczyć i nękać, np. zabierają komórkę, nie dają pieniędzy na jedzenie dla dziecka, by ukarać partnerkę.
Ewa Woydyłło zwróciła uwagę na aspekt bardziej uniwersalny:

– Coraz więcej ludzi zdaje sobie sprawę z problemu tego rodzaju przemocy. Siła ekonomiczna kobiet jest mniejsza. Mają na rynku zaniżoną wartość. W efekcie stają się petentkami we własnym domu. To pan i władca zarabiający więcej decyduje, na co pójdą pieniądze. I w rezultacie pojawiają się ze strony kobiet elementy manipulacji – żeby zdobyć pieniądze na własne potrzeby, choćby na fryzjera, uciekają się do różnych wybiegów. To smutne i  upokarzające.

Jak chronić dziecko w toksycznej relacji

Uczestniczki spotkania podniosły też niezwykle bolesny temat – sytuację dziecka w toksycznym związku. Ewa Woydyłło nie pozostawiła złudzeń: dziecko czuje toksyczne relacje, a co więcej – uczy się od rodziców dysfunkcyjnych zachowań.
Nierzadko kobiety pozostają w przemocowych, toksycznych relacjach właśnie ze względu na dziecko – by miało pełną rodzinę, by zabezpieczyć je materialnie. Skutki tego bywają dramatyczne. Gdy w końcu kobieta decyduje się na rozstanie, partner chcąc się na niej zemścić, krzywdzi dziecko.

Jedna z kobiet wyznała:

– Myślałam sobie: „Ja to wytrzymam dopóki nie bije dziecka”. Teraz wiem, że nie ma dla dziecka nic gorszego niż widok ojca, który bije matkę.

– Jak ochronić dziecko w toksycznej relacji? – padło pytanie z sali.

– Obdarzyć go poczuciem bezpieczeństwa. Starać się, by z od tej drugiej osoby, dziecko doznawało dobrych rzeczy –  odpowiedziała Ewa Woydyłło. –  Sprawić, by miało swoje miejsce, nie izolować, cieszyć się jego istnieniem.

Podpisz petycję w sprawie natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary. Kliknij w link: “Domy dla ofiar, nie dla kata!”