Komentarz Centrum Praw Kobiet do sprawy morderstwa w Białymstoku

W ostatnim dniu sierpnia w Białymstoku doszło do potwornej zbrodni. Około południa służby zostały wezwane na osiedle, gdzie doszło do wybuchu gazu w domu jednorodzinnym. Na miejscu znaleziono ciała czterech osób. Jak wykazały wstępne oględziny, 10-letnia dziewczynka, jej 40-letnia matka i 72-letnia babcia miały na ciele rany zadane ostrym narzędziem, a także ślady świadczące o tym, że się broniły. Z kolei mężczyzna miał na szyi pętlę wisielczą. Wstępne ustalenia policji mówią, że doszło do „samobójstwa rozszerzonego”. Do informacji publicznej podano także, że rodzina miała założoną Niebieską Kartę, a mężczyzna był dobrze znany policji, która niejednokrotnie interweniowała w tym domu. Sam mężczyzna zaś wielokrotnie groził swojej rodzinie. Prawdopodobnie miał zakaz zbliżania się do rodziny.

Historia z Białegostoku jest dla nas kolejnym impulsem do poddania krytycznej analizie system przeciwdziałania przemocy i rozwiązania prawne obowiązujące w naszym kraju, ale także do zwrócenia uwagi na język, jakim w tej sprawie (jak i w wielu tego typu) posługują się media i m.in. funkcjonariusze policji.

W większości relacji, kiedy relacjonowane są sprawy o zabójstwo kobiety i innych członków jej rodziny pojawia się sformułowanie „samobójstwo rozszerzone”. Używając tego terminu, w naszej ocenie pomniejszamy i ukrywamy cierpienie i tragedię ofiar zabójstwa i neutralizujemy rolę sprawcy zabójstwa. Jak wynika z doniesień medialnych, zamordowane w Białymstoku kobiety i dziewczynka przed zabójstwem doznawały przemocy domowej, a w dniu tragedii walczyły o życie, broniły się przed śmiertelnymi ciosami. Mamy zatem do czynienia z brutalnym, najprawdopodobniej zaplanowanym morderstwem na członkiniach najbliższej rodziny, popełnionym przez sprawcę, który następnie popełnił samobójstwo.

Niestety nie jest to pierwsza ani jedyna tego rodzaju sprawa w Polsce. Wręcz przeciwnie: wedle szacunków Centrum Praw Kobiet 400-500 kobiet rocznie ginie w Polsce w związku z przemocą domową (na tę liczbę składają się zabójstwa, pobicia ze skutkiem śmiertelnym i samobójstwa). Liczba ta nie obejmuje jednak zaginięć.

Do zabójstw kobiet, najczęściej żon czy partnerek, nie dochodzi przypadkiem lub przy pierwszym incydencie związanym z użyciem przemocy. Ofiara, która ginie z rąk swojego oprawcy, najczęściej przez wiele lat wcześniej doznawała przemocy, która eskalowała i przybierała kolejne, coraz bardziej groźne formy. Zabójstwa kobiet popełnione w związku z przemocą w rodzinie to w naszej ocenie oznaka porażki przyjętych w naszym kraju rozwiązań prawnych i instytucjonalnych związanych z ochroną kobiet doznających przemocy i ich dzieci oraz oddziaływań skierowanych do sprawców. Państwo, które nie chroni kobiet doznających przemocy i ich dzieci, ponosi w istocie odpowiedzialność za ich śmierć.

Dla Centrum Praw Kobiet temat zabójstw kobiet popełnianych w związku z przemocą w rodzinie jest szczególnie bolesny, gdyż dwie spośród naszych klientek zostały zamordowane przez swojego partnera. Sprawa z Białegostoku to dla nas kolejna dramatyczna historia, której być może dałoby się uniknąć, gdyby zgodnie z założeniami Konwencji Rady Europy o przeciwdziałaniu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w Polsce funkcjonowały kompleksowe narzędzia do szacowania ryzyka zagrożenia eskalacją przemocy i zabójstwem oraz procedury postępowania w tego typu sprawach.

Najwyższy czas  na poważną debatę i wprowadzenie prawa i systemu przeciwdziałania przemocy domowej, które zapewnią bezpieczeństwo osobiste kobietom i dzieciom w naszym kraju i ochronią je przed takimi tragediami jak ta z Białegostoku.

Pomoc w czasie pandemii Pomoc w czasie pandemii